Chociaż skandal Takaty doprowadził do upadku japońskiego dostawcy poduszek powietrznych w 2017 r., to wywołana aferą fala uderzeniowa wciąż odbija się echem na całym świecie. Od początku XXI wieku dotyczyła ponad 100 mln wycofanych pojazdów, wszystkich marek, i spowodowała dziesiątki ofiar śmiertelnych oraz setki obrażeń. Zabójcze poduszki powietrzne tej firmy są nadal tykającą bombą i dlatego szeroko zakrojone akcje przywoławcze na ich wymianę cały czas trwają. Są jednak trudne do przeprowadzenia. Problem nie polega na identyfikacji objętych akcją pojazdów, ale na odnalezieniu ich właścicieli. Dlatego koncern Stellantis, poszukując możliwości komunikacji z obecnymi użytkownikami tych aut, poprosił o pomoc stacje kontroli pojazdów. Więcej o apelu Stellantisa piszemy obok oraz na IV okł. Afera Takaty to nie tylko miliony wymienionych poduszek, ale i obnażenie nieskuteczności mechanizmów monitorowania, informowania i wycofywania elementów systemu bezpieczeństwa. Pokazała również, że rola okresowych badań technicznych ewoluuje. Są nie tylko kluczowym czynnikiem bezpieczeństwa ruchu drogowego, ale dziś stały się jedynym narzędziem publicznym, które może objąć wszystkich kierowców. SKP są bowiem regularnym punktem kontaktu z użytkownikami i mogą być wykorzystywane w kampaniach wycofywania pojazdów z rynku. Zauważyły to już władze francuskie, które podjęły bezprecedensowy krok zabraniając wskazanym pojazdom poruszania się do czasu wymiany poduszki powietrznej. Dodatkowo Ministerstwo Transportu zadecydowało, że modele te nie przejdą badania technicznego od 1 stycznia 2026 r., jeśli nie zostaną wymienione wadliwe poduszki, a problem ten dotyka ponad miliona aut.
Zapraszam do lektury numeru
Krzysztof Trzeciak


