Subpages
- Szczegóły
- Janusz
- Kategoria: Subpages
Do polskiego języka weszło nowe słowo „ikol”, pisane z angielska „eCall”, które oznacza połączenie alarmowe. System o tej nazwie stał się od tego miesiąca obowiązkowym wyposażeniem nowo homologowanych aut w UE. Jak działa „ikol”, piszemy na stronie 7. Wprowadzenie nowego systemu rodzi jednak nowe problemy, przede wszystkim związane ze sprawnością działania ratownictwa medycznego. Czy w Polsce jest odpowiednia liczba centrów powiadomień ratunkowych, aby obsłużyć wszystkie wezwania wysyłane poprzez eCall? Problemem będzie również weryfikacja zdarzeń. Owszem, system eCall poprzez pracownika centrum będzie kontaktował się z kierowcą, ale gdy nie otrzyma żadnej odpowiedzi, wezwie automatycznie służby ratunkowe. Jeżeli do każdego wezwania, nawet stłuczki, będzie wysyłana karetka pogotowia i straż pożarna, to siłą rzeczy zabraknie tych zespołów na inne wezwania. Inny problem będą mieli właściciele samochodów, których producenci mają swoje własne centrale alarmowe i zawierają umowy z klientami o znacznie szerszych pakietach danych niż eCall. Czasami istnieją w nich zapisy, które dają systemowi producenta pierwszeństwo przy kolizji przed eCall, co może być niekorzystne dla użytkownika. System eCall staje się obowiązkowym wyposażeniem samochodów… i tu pojawia się kolejny problem. Jako element podlegający homologacji nie może być usuwany z pojazdu, a więc jego stan powinien być okresowo sprawdzany podczas badań technicznych. Brak działającego systemu może być bowiem później kwestionowany przez ubezpieczyciela. Na czym miałoby polegać sprawdzenie eCall w SKP – nie wiadomo. Wprowadzając eCall, urzędnicy europejscy uspokoili swoje sumienia. Jednak wypadki powoduje najczęściej brak myślenia i brawura, a wkładanie kolejnych obowiązkowych systemów niewiele pomoże.
Zapraszam do lektury numeru
Krzysztof Trzeciak
- Szczegóły
- Redakcja SM
- Kategoria: Subpages
997 tysięcy – tyle trzeba byłoby sprzedać w ciągu sześciu lat elektroaut, aby osiągnąć zapowiadany przez rząd poziom 1 mln tych pojazdów w Polsce. Jednak przy obecnym tempie sprzedaży rok 2025 zamknie się wynikiem jedynie ponad 12 tys. samochodów. I tempa tego nie przyspieszą: rozbudowa sieci ładowania, obowiązek używania aut elektrycznych we flotach samorządów, darmowe parkowanie czy dozwolone przejazdy buspasami. Aby to się zmieniło, elektromobilność musi się wszystkim po prostu opłacać. Obecnie tak nie jest i już pierwsze ogniwo procesu wprowadzania na rynek tych samochodów, czyli dealerzy, podchodzi z ostrożnością do handlu elektroautami. Wynika to stąd, że prawie 2/3 proekologicznych pojazdów jest kupowanych przez firmy leasingowe. Co się stanie, gdy przyjdzie czas odkupu i ponownej sprzedaży tych „używek”? Z analizy rynku wynika, że dealerzy mogą ponosić wówczas straty, bowiem nie można przewidzieć utraty wartości, a ta może być bardzo duża i dochodzić nawet do 70% po trzech latach. E-auta będą z pewnością taniały. To z kolei będzie oznaczało, że jeśli auto wraca po rocznym okresie leasingu do sprzedawcy, to może okazać się droższe od nowego i tym samym niesprzedawalne. Jak widzimy, elektromobilność niesie za sobą wiele nowych wyzwań. O tych, które dotyczą środowiska związanego z badaniami technicznymi, będzie można dowiedzieć się i porozmawiać podczas naszej majowej konferencji w Ustce, na którą serdecznie zapraszam.
Krzysztof Trzeciak
- Szczegóły
- Janusz
- Kategoria: Subpages
W tym numerze zamieszczamy m.in. artykuł Rafała Szczerbickiego, zawierający rozważania na temat uciążliwości działania stacji kontroli pojazdów i jej oddziaływania na środowisko (str. 16). Co prawda autor kieruje swój artykuł do przedsiębiorców planujących nową inwestycję w stację kontroli pojazdów, jednak tematem powinni zainteresować się właściciele i pracownicy wszystkich warsztatów samochodowych i działających SKP. Świadomość proekologiczna powinna stać się podstawową zasadą w prowadzeniu każdej działalności. To przecież od niej zależy zdrowie nasze i naszych najbliższych, jak również los przyszłych pokoleń. Jednym z głównych zasobów, który powinniśmy oszczędzać, jest woda, bowiem tylko 0,007% wody na Ziemi nadaje się do picia!
W jaki sposób oszczędzać wodę oraz inne zasoby energii, można dowiedzieć się z projektu „3x Środowisko” skierowanego do małych przedsiębiorstw, m.in z sektora usługowego. Więcej o projekcie piszemy na str. 12. Do tematu będziemy powracać na naszych łamach, ponieważ działalność proekologiczna oznacza dla warsztatów i stacji kontroli pojazdów również wymierne oszczędności finansowe. Podpowiemy, jak je uzyskać.
Za nami poznańskie targi TTM i Motor Show (relacja na str. 8), a przed nami katowicka impreza ProfiAuto Show, na którą zapraszam w pierwszy czerwcowy weekend.
Krzysztof Trzeciak
- Szczegóły
- Redakcja SM
- Kategoria: Subpages
Dość powszechne stało się stosowanie przez stacje kontroli pojazdów różnego rodzaju „promocji”, np. w postaci bezpłatnego mycia lub paliwa, żeby przyciągnąć do siebie klientów. Izba nie popiera takich promocji, o czym już wielokrotnie pisaliśmy (w nr 7-8/2012), ponieważ takie działanie narusza zasady konkurencji między przedsiębiorcami. Nie wszystkie stacje mają myjnie lub stać je na takie gratisy. Ten problem nie jest też obcy w innych państwach UE. Na przykład w Niemczech takie gratisy są generalnie zabronione, a pomimo to stosowane. Popularne jest oferowanie bonów wartościowych, darmowego mycia czy sprawdzanie gazu w kamperach. Stało się to tak nagminne, że Centrum Konkurencji zwróciło się ostatnio do sądu okręgowego w Bambergu przeciwko jednej ze stacji TÜV ze skargą na stosowanie kuponów o wartości 35 euro do wykorzystania przy następnym badaniu. Było to reklamowane w mediach społecznościowych, za pomocą banera, a także na przyczepie reklamowej. W efekcie sprawa została rozstrzygnięta poza sądem, poprzez oświadczenie stacji o zaprzestaniu takiej działalności. Zdaniem niemieckiego Centrum Konkurencji dozwolone są tylko małe podarunki o niewielkiej wartości. Aby nie wpaść w kłopoty, można na przykład rozdawać karty parkingowe z nadrukiem reklamowym lub częstować filiżanką kawy, aby skrócić czas oczekiwania na badanie. Każde inne zachowanie stanowi naruszenie zasady konkurencyjności. Jak widać problem „promocji” w SKP jest nierozwiązywalny nawet na poziomie europejskim.
Zapraszam do lektury numeru
Krzysztof Trzeciak
- Szczegóły
- Janusz
- Kategoria: Subpages
Czy w przyszłości badania techniczne ograniczą się tylko do kontroli wzrokowej pojazdów? Takie pytanie można sobie postawić, obserwując szybki rozwój wyposażenia samochodów w systemy wspomagające i nadzorujące pracę kierowcy. Ich wprowadzanie ma na celu stworzenie w przyszłości pojazdu poruszającego się w pełni autonomicznie. Coraz więcej różnego rodzaju danych z czujników jest rejestrowanych i przechowywanych w sterownikach. Wystarczy podpiąć się skanerem, aby poznać stan techniczny wszystkich systemów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo jazdy oraz za zanieczyszczenie środowiska. Nawet nie trzeba byłoby sprawdzać przyrządami czystości spalin lub ustawienia świateł. Póki co jednak dostęp do wszystkich danych jest zarezerwowany dla producentów pojazdów, którzy niechętnie chcą się nimi dzielić.
Jakie są perspektywy dla rozwoju badań technicznych w Polsce, będzie można dowiedzieć się w Zakopanem, w trakcie organizowanej przez Polską Izbę Stacji Kontroli Pojazdów konferencji, na którą serdecznie zapraszam naszych Czytelników. Co prawda prezentowane tam zmiany w systemie badań nie będą czasowo odległe i nie będą dotyczyły pojazdów autonomicznych, jednak szybki rozwój techniki może sprawić, że już za kilkanaście lat samochód bez kierowcy sam dotrze w przewidzianym terminie na badanie. Zapraszam do lektury numeru
Krzysztof Trzeciak


