Subpages
- Szczegóły
- Janusz
- Kategoria: Subpages
Tej tendencji nie da się już odwrócić. Sprzedaż części zamiennych przechodzi do internetu. Nic dziwnego, przyciągają lepsze ceny niż w punktach detalicznych lub hurtowniach. Ważną grupą klientów dla sklepów internetowych stały się ostatnio warsztaty samochodowe. Tylko w ciągu dwóch latach udział sprzedaży części online dla warsztatów wzrósł z jednej trzeciej do 50%. Tak wynika z analizy opublikowanej przez stowarzyszenie VREI, założone przez 54 wiodących producentów części na rynek wtórny. Analiza powstała na podstawie badań rynków w Niemczech, Anglii, Francji, Włoszech, Hiszpanii i Polsce. Ten odsetek będzie nadal rósł, bowiem kończą się czasy, kiedy zakupy online robili przede wszystkim prywatni użytkownicy, samodzielnie wymieniający części w swoich autach. Ponadto na warsztaty czekają te same instrumenty zachęcające, jak w hurtowniach, a więc rabaty zależne od wielkości i częstotliwości zakupów, no i wygodny proces samego zamawiania. Nadal najchętniej kupowanymi produktami, pomimo zmian w segmencie klientów, pozostają części eksploatacyjne i opony, bowiem udział w sprzedaży online technicznie skomplikowanych podzespołów, które są montowane głównie przez warsztaty, wynosi mniej niż 1%. I chociaż pod tym względem nie będzie większych zmian, to jednak autorzy analizy sugerują, aby operatorzy tradycyjnych kanałów sprzedaży już teraz myśleli o dostosowaniu swoich modeli biznesowych do nowego kursu.
- Szczegóły
- Janusz
- Kategoria: Subpages
Pół roku temu rozpoczęliśmy publikację cyklu artykułów „Obsługa klientów w SKP” Macieja Matczaka, w którym autor pisze o różnych aspektach obsługi klienta, zarówno w stacjach kontroli pojazdów, jak i warsztatach. Cykl ma na celu edukowanie mechaników i diagnostów w temacie zachowań wobec klientów, z korzyścią dla własnego zakładu. Jak ważna jest to kwestia, pokazuje opublikowany w styczniu raport niemieckiej organizacji DAT. Przedmiotem badań były m.in. satysfakcja klienta z serwisu oraz powody wyboru danego warsztatu. Użytkowników samochodów pytano, jaka była kolejność ich priorytetów przy wyborze warsztatu. Wyniki ankiet pokazują, że przede wszystkim liczyła się życzliwość personelu i dbanie o klienta, następnie dobra lokalizacja i jakość wykonywanej pracy. Na kolejnych miejscach znalazły się zaufanie i wieloletnia znajomość warsztatu oraz doświadczenie zawodowe personelu. Dopiero na dalszym miejscu stawiano dobry stosunek ceny do jakości usług. Ankietowani podkreślali, że ważny był dla nich sposób komunikowania się warsztatu z klientem. Czy ze strony pracowników było zainteresowanie podjęciem dialogu, czy też komunikacja ograniczała się tylko do odebrania kluczyka? Są to kwestie istotne dla działalności i rozwoju każdego warsztatu lub SKP. Dlatego warto skorzystać z każdej formy podnoszenia świadomości pracowników w tym zakresie.
- Szczegóły
- Olga
- Kategoria: Subpages
Ostatni posiadacz prawa jazdy już się urodził. Tak twierdzi dr inż. Mario Herger, mieszkający i pracujący w Dolinie Krzemowej, który na stronie thelastdriverlicenseholder.com prowadzi portal poświęcony pojazdom autonomicznym i elektrycznym. I chyba ma rację. Nie oznacza to, że z ulic znikną samochody, w tym wyposażone w diesle. Zmieni się za to sposób korzystania z nich. Pokolenie Y (ludzi urodzonych pod koniec XX wieku) oczekuje rozwiązań, które ułatwią im poruszanie się, ale nie zakłada, że muszą to być własne samochody. Realny może stać się niedługo obrazek, gdy Tesla zamówiona z Ubera za pomocą smartfonu sama odwiezie nas do biura, a wieczorem przywiezie, znikając potem za rogiem i nie zajmując cennego miejsca postojowego. Dla tego pokolenia ważniejszy staje się komfort życia niż posiadanie auta, które do niedawna stanowiło o statusie majątkowym. Główną zaletą pojazdów autonomicznych jest jednak ich potencjał zwiększania bezpieczeństwa na drogach. 90% wypadków spowodowanych jest bowiem błędem człowieka. Nie do przecenienia jest także wpływ na zmniejszenie zagęszczenia ruchu drogowego i czystość powietrza. Dla pokolenia Y będzie to miało jeszcze jedną implikację: nie trzeba będzie zdawać stresującego egzaminu na prawo jazdy.
Krzysztof Trzeciak
- Szczegóły
- Janusz
- Kategoria: Subpages
Znany wszystkim i nieco oklepany slogan „praktyka czyni mistrza” powinien być w przypadku diagnostów i mechaników samochodowych zastąpiony nowym: „praktyka i rozwój czynią mistrza”.
Wielu zatrudnionych w usługach motoryzacyjnych uważa, że praktyka zdobywana w codziennej pracy powinna wystarczyć... tak jednak nie jest. Rozwój techniki jest na tyle szybki, że każda kolejna generacja modelu samochodu niesie dla mechanika nowe wyzwania. Na naukę poprzez błędy nie ma już czasu. Nawet korzystanie z prostej metody oceny zmierzonego ciśnienia sprężania na podstawie wskaźnika stopnia sprężania, może w niektórych współczesnych autach prowadzić do postawienia błędnej diagnozy i skierowania silnika do niepotrzebnego remontu (odsyłam do artykułu na str. 32). Przy zdobywaniu wiedzy najlepiej skorzystać z ofert firm doświadczonych w szkoleniach i udzielaniu wsparcia warsztatom (ofertę wybranych firm prezentujemy na str. 45). Takie podejście spotyka się ze zrozumieniem coraz większej rzeszy warsztatowców.
Niektórzy nie ograniczają się do zwykłych szkoleń, ale idą dalej. Nasz stały, wieloletni autor, Mikołaj Słupski, właściciel warsztatu w Lublinie, zdobył ostatnio stopień naukowy doktora nauk technicznych na Wydziale Elektrotechniki i Informatyki Politechniki Lubelskiej oraz tytuł Inżyniera Europejskiego nadany przez Europejską Federację Inżynierów i uznawany przez wszystkie kraje Unii Europejskiej. Mikołaj Słupski jest autorem naukowej metody znajdowania usterek trudno wykrywalnych, opartej na minicentrach diagnostycznych (opis na str. 22). Serdecznie gratulujemy zdobytych osiągnięć! Niech ten przykład osobistego rozwoju stanie się źródłem motywacji dla innych, bowiem rozwój własnych kompetencji to jedna z najlepszych inwestycji.
Zapraszam do lektury numeru
Krzysztof Trzeciak
- Szczegóły
- Redakcja SM
- Kategoria: Subpages
Tesla Model 3 powtórzyła swój niechlubny rekord z zeszłego roku – pod względem usterek wypadła najgorzej w grupie wiekowej 2-3 lat według aktualnego raportu TÜV. Generalnie dla samochodów elektrycznych wskaźnik istotnych usterek wynosi 14,6% i jest nawet gorszy od Dacii Logan (11,4%), odwiecznego faworyta testów TÜV. W codziennym użytkowaniu Tesla potrafi jednak niekiedy zaskakiwać pozytywnie. Przekonał się o tym pewien francuski kierowca, dzieląc się swoimi wrażeniami w internecie z eksploatacji Tesli Model S. Przez 10 lat pokonał 250 tys. km i przeszedł cztery badania techniczne, za każdym razem bez stwierdzenia usterek. Przy ostatnim badaniu dowiedział się, że trzeba już pomyśleć o wymianie klocków hamulcowych, a nadal były oryginalne! Właściciel tej Tesli miał również okazję zobaczyć ewolucję wiedzy diagnostów na temat elektryków. Zacytujmy: „Pierwsza stacja, do której pojechałem w 2018 roku, odmówiła przyjęcia mojego samochodu, ponieważ nie była wyposażona do sprawdzenia tych modeli. Być może bała się zrobić coś głupiego”. Przy drugiej wizycie diagnosta już wiedział, że na stanowisko wjeżdża Tesla i znał nawet model. Przy trzeciej zadawał mniej pytań na temat cech pojazdu i widać było, że przyzwyczaił się do elektryków. Od tego czasu właściciel Tesli zauważył, że stacje nabrały obeznania z pojazdami elektrycznymi – nie są już rzadkością na badaniach. W 2023 r. w Europie sprzedano więcej elektryków niż diesli, które uważa się za wymierający rodzaj napędu. Czy w tej sytuacji jest sens wprowadzania obowiązku wyposażenia SKP w drogie liczniki cząstek stałych, o czym piszemy na str. 8? Przecież 10-15 lat później podzielą los dymomierzy.
Zapraszam do lektury numeru
Krzysztof Trzeciak


