Serwis Motoryzacyjny


Wydawca
PISKP
tel. (22) 811 26 06, redakcja@piskp.pl
fb

Subpages

Przypomina mi się scenka przed warszawską stacją kontroli pojazdów latem 1984 r. Jest godzina 6 rano, a w kolejce do badania czeka od ponad godziny 15 samochodów. Kto przyjedzie później, ten już nie zostanie tego dnia obsłużony. Dlaczego w latach 70. i 80. ustawiały się takie kolejki przed SKP? Odpowiedź jest prosta. W całej Warszawie funkcjo­nowało tylko 7 stacji, wszystkie państwowe (nie dopuszczano wówczas „prywatnej inicjatywy”), a ponadto obowiązywała rejonizacja. Wszystko zmieniło się z początkiem zmian ustrojowych w latach 90. i uwolnieniem monopolu państwowego. Obecnie w stolicy działa ok. 150 stacji i użytkownicy samochodów nie mają problemów z wykonaniem badania. Wspominam tę sytuację sprzed lat, ponieważ może wkrótce powrócić – za sprawą jednej zmiany ustawy „Prawo o ruchu drogowym”, której projekt został z końcem października przyjęty przez Radę Ministrów. Dostosowanie do nowych wymagań oraz zmiana organu nadzorującego system badań spowoduje gigantyczne dla przedsiębiorców koszty, co przy niezmienionych od lat opłatach za badania okaże się ciężarem nie do udźwignięcia przez wiele stacji. Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów wielokrotnie negatywnie opiniowała przyjęte w projekcie zmiany. Stanowisko PISKP było m.in. prezentowane na zakończonych właśnie jesiennych spotkaniach szkoleniowych (krótka relacja obok). Jednak większość zgłaszanych postulatów nie została uwzględniona. W efekcie planowanych zmian należy liczyć się z upadkiem wielu stacji i cofnięciem do sytuacji z poprzedniego wieku.

Liczba poświęconych elektromo­bilności artykułów oraz informacji prasowych otrzymywanych z dzia­łów PR importerów samochodów jest dokładnie odwrotnie proporcjonal­na do wielkości sprzedaży aut elek­trycznych. Również reklamy w TV dotyczą głównie elektrycznych wersji samochodów. Dlaczego? Czy jest to zwiastun nadchodzącej ery elektro­mobilności? Nic bardziej mylnego. Powszechność napędu elektrycznego w przyszłości nie jest jeszcze prze­sądzona ze względu na liczne wady „elektryków” (podobno Hummer jest w rzeczywistości bardziej ekologicz­ny niż Prius, biorąc pod uwagę obcią­żenie środowiska generowane pod­czas ich produkcji). Zainteresowanie producentów i dealerów jak najwięk­szą sprzedażą obecnie pojazdów elektrycznych wynika z zaostrzenia norm emisji CO2 i wprowadzenia kar za ich niespełnienie. Sprzedaż „elektryków” umożliwia bowiem ob­niżenie średniej w zakresie CO2 dużo niższym kosztem niż dalsze modernizowanie silników spalinowych. Ponadto każdy sprzedany samochód elektryczny ma być uwzględniony do obliczenia średniej emisji jako dwie sztuki. Im więcej się ich sprzeda, tym mniejsza będzie grożąca nam podwyżka cen aut spalinowych. Jaka jest więc faktyczna przyszłość moto­ryzacji? Trudno przewidzieć. Wielu producentów aut już teraz traktuje samochody elektryczne na akumulatory jako etap przejściowy. Samo­chody te mogą wkrótce podzielić los pagerów, kiedyś bardzo popularnych (choć mniej w Polsce), a dziś zastą­pionych przez telefony komórkowe.

Krzysztof Trzeciak

Takiej sytuacji w branży związanej z badaniami technicznymi jeszcze nie było. Cierpliwość przedsiębiorców oczekujących od wielu lat na waloryzację opłat za badania skończyła się i swoją manifestacją na ulicach Warszawy 18 listopada chcą zwrócić uwagę rządu na trudną sytuację branży. W ciągu siedemnastu lat od ustalenia obowiązującej ceny koszty prowadzenia stacji kontroli pojazdów wzrosły tak znacznie, że wiele stacji balansuje na progu rentowności. Brak szybkiego urealnienia opłat będzie miał dalekosiężne skutki: odpływ diagnostów z zawodu i gwałtowny spadek liczby stacji, które będą zamykane albo przez brak kadry, albo wskutek bankructwa. Snując tutaj wizję możliwej przyszłości badań w Polsce, zarysowują się dwie drogi. Pierwszą jest chińska, gdzie stanie w kolejce do badania zajmuje kilka godzin, co wynika ze zbyt małej liczby stacji. Drugą podąża Rosja, planując obecnie zniesienie obowiązkowej kontroli technicznej samochodów osobowych z powodu niewydolności systemu. W związku z tym, że rosyjskie władze regulują ceny za badania, otwieranie nowych punktów po reorganizacji systemu (o czym pisaliśmy w nr. 3/2021) stało się po prostu nieopłacalne. Obecnie tylko ok. 50 punktów z 5000 zostało ponownie akredytowanych, a będzie ich maksymalnie kilkaset w kraju. Odpowiedzialność za stan techniczny ma spoczywać teraz na właścicielu pojazdu. Można sobie wyobrazić, jak przełoży się to na bezpieczeństwo na rosyjskich drogach. Aby uniknąć w Polsce takiej przyszłości, pilnie potrzebne są odpowiednie decyzje na szczeblu rządowym. Przygotowana przez Izbę manifestacja ma pomóc w ich szybkim podjęciu. Obecną krytyczną sytuację w branży opisuje Marcin Barankiewicz, prezes PISKP, w artykule na str. 10.

Zapraszam do lektury numeru

Krzysztof Trzeciak

Rok 2020 obfituje w wiele wydarzeń ważnych dla każdego z nas. Jednak zbyt dużo jest wśród nich tych niepożądanych i smutnych. Dla Izby kończy się niezwykle przykrym zda­rzeniem. W wieku 64 lat odszedł dr inż. Leszek Turek, założyciel i wieloletni prezes PISKP. Wiadomość o Jego nieoczekiwanej śmierci przyjęliśmy z wielkim żalem i smutkiem. Prezes pozostanie w naszej pamięci jako osoba niezwykle oddana sprawom i problemom środowiska związanego z badaniami technicznymi. Jak nikt inny potrafił je prezentować z pasją i przekonaniem, co mogą potwierdzić nasi Czytelnicy biorący udział w corocznych konferencjach Izby. Na zawsze zachowamy wspomnienie o naszym Prezesie.

Ten rok kończy się też wydarzeniem bardzo niekorzystnym dla rozwoju elektromobilności. Przeciwnicy elektryfikacji napędów dostali bowiem nowe działo i amunicję. Dostarczył je koncern Ford. Właśnie ogłoszono, że z powodu zapalenia się kilku samochodów Kuga Plug-in­Hybrid trzeba w 33 000 pojazdach wymienić zestawy akumulatorów, co ma kosztować producenta aż 600 mln dolarów. Jako przyczynę pożarów podano zanieczyszczenie ogniw, co nastąpiło w węgierskiej fabryce Samsunga. Dla Forda wymiana akumulatorów w takiej liczbie aut oznacza ogromny wysiłek techniczny i logistyczny, którego nigdy nie przeprowadzano w przemyśle motoryzacyjnym. Inny problem to brak wystarczającej liczby baterii na wymianę i konieczność złomowania tych wymontowanych. Jak ma się to do ochrony środowiska? Nie tylko Ford ma problemy ze swoimi hybrydowymi akumulatorami, także BMW, Hyundai i General Motors. Na razie właściciele pechowego modelu Kuga mogą liczyć tylko na słowa przeprosin prezesa Forda, zamieszczone na Youtubie.

Zapraszam do lektury listopadowego numeru

Krzysztof Trzeciak

Tempo zmian w technice oświe­tleniowej jest imponujące. Kończą swój żywot lampy ksenonowe, jesz­cze niedawno podkreślające przyna­leżność samochodu do wyższej klasy, wypierane ostatecznie przez diody LED. Analitycy branży spodziewają się, że w 2020 r. co piąty nowy sa­mochód będzie wyposażony w reflek­tory LED-owe. Już teraz mówi się o organicznych diodach OLED w lam­pach, jako następców LED-ów (od­syłam do artykułu na str. 38). To nie wszystko. Nadchodzi era nowych, inteligentnych reflektorów, które mają zdecydowanie podnieść bez­pieczeństwo jazdy nocą. W tej chwi­li projektanci nie ujawniają jesz­cze wiele informacji na ten temat. Z uchylonego w październiku rąbka tajemnicy wynika, że reflektor będzie zawierał 3072 punktów świetlnych, sterowanych chipami (to pionier­skie rozwiązanie przedstawiamy na str. 37). Tempo prac nad rozwo­jem oświetlenia jest tak duże, że już w listopadzie Mercedes zaprezento­wał prototyp pojazdu wyposażonego w światła drogowe o jakości HD, wy­syłane przez reflektory posiadające w sumie 2 mln punktów świetlnych (więcej na ten temat w numerze styczniowym). Kolejne wprowadzane systemy oświetlenia będą stawiały specjalne wymagania przed warsz­tatami i stacjami kontroli pojazdów. Diagnostów czekają więc nowe wy­zwania.

Zapraszając do lektury numeru, życzę pogodnych Świąt Bożego Naro­dzenia oraz wielu satysfakcji w reali­zacji podejmowanych wyzwań, jakie przyniesie Nowy 2017 Rok.





Aktualności













SiteLock