Subpages
- Szczegóły
- Redakcja SM
- Kategoria: Subpages
Wraz z upowszechnieniem się elektromobilności, czy to z wykorzystaniem ładowanych akumulatorów, czy ogniw paliwowych, może pojawić się nowa specjalizacja wśród warsztatów samochodowych, która jednak nie będzie miała nic wspólnego z naprawami elektryki. Mam na myśli diagnozowanie usterek związanych z hałasem, drganiami i komfortem dźwiękowym, określanych ogólnie angielskim skrótem NVH (Noise, Vibration, Harshness). Z powodu wyeliminowania silnika spalinowego i zastosowania cichego napędu elektrycznego zmieni się postrzeganie hałasu przez kierowcę i pasażerów samochodu. Gdy pojazd jest w ruchu, słyszalne lub odczuwalne wibracje pochodzące z różnych elementów zawieszenia, nadwozia i wyposażenia mogą powodować irytujący i niepokojący hałas przenoszony przez strukturę pojazdu i rozprzestrzeniający się w powietrzu, który już nie będzie zagłuszany pracą silnika i wydechu. Odgłosy te będą wzrastały w trakcie eksploatacji pojazdu, ponieważ łożyskowania stopniowo zużywają się, a smar w przegubach starzeje. Szybkie ustalenie przyczyny hałasu lub wibracji i ich lokalizacja może okazać się trudne i czasochłonne nawet dla doświadczonych mechaników, bowiem ich źródło jest często dobrze ukryte. Tylko wyspecjalizowane warsztaty, dysponujące odpowiednim sprzętem diagnostycznym (już dostępnym na rynku), będą w stanie podejmować się napraw związanych z NVH. Do tematu zjawiska NVH będziemy coraz częściej powracać na naszych łamach, aby powoli przygotować warsztaty na spotkanie z nowym rodzajem napraw. W tym numerze zapraszam na nostalgiczne spotkanie z ciekawymi rozwiązaniami pojazdów spalinowych z przeszłości, opisanymi na stronach 32 i 38.
Krzysztof Trzeciak
- Szczegóły
- Redakcja SM
- Kategoria: Subpages
Samochody elektryczne mają zazwyczaj ok. 15 000 elementów więcej niż auta spalinowe, w tym 6-krotnie mniej ruchomych części. Sama konstrukcja silnika elektrycznego jest znacznie prostsza niż spalinowego, składa się bowiem z 20 części, podczas gdy konwencjonalny odpowiednik jest wykonany aż z paruset! Mniejsza liczba części to teoretycznie mniej miejsc, które potencjalnie mogą ulec awarii, i niższe koszty eksploatacji. Teoretycznie, ponieważ wskaźnik problemów z samochodami elektrycznymi jest znacznie wyższy niż w przypadku pojazdów spalinowych. Wynika to m.in. z technicznego zaawansowania zastosowanych rozwiązań. Jeden z takich problematycznych przypadków z naszego rynku opisujemy na str. 21. Usterki w nowym Jeepie zaczęły pojawiać się zaraz po opuszczeniu salonu i w ciągu 2 lat auto spędziło ponad 4 miesiące w naprawach. Wynikało to nie tylko z konieczności sprowadzenia nowej baterii zza oceanu (kosztowała gwaranta bagatela 52 tys. zł), ale i z trudności w diagnozowaniu pojawiających się kolejno usterek. Już dziś widać, że możliwości wykonywania przez użytkownika jakichkolwiek napraw we własnym zakresie maleją i można się spodziewać, że w przyszłości ograniczą się do tak podstawowej czynności jak wymiana piór wycieraczek i to pod warunkiem umiejętności ustawienia ich w pozycji serwisowej. Umiejętności z obsługą elektryków i hybryd warsztaty muszą się jeszcze uczyć, co dobrze widać na przykładzie dealerów Stellantisa. Wydaje się jednak, że z czasem auta te w większym stopniu niż spalinowe zapewnią pracę warsztatom.
Zapraszam do lektury numeru, przypominając o przedłużeniu prenumeraty na ten rok
Krzysztof Trzeciak
- Szczegóły
- Janusz
- Kategoria: Subpages
Elektromobilność wymieniana we wszystkich przypadkach i językach była tematem przewodnim wrześniowego salonu IAA we Frankfurcie. Każdy większy koncern potraktował za punkt honoru prezentację nowego modelu elektroauta, a poddostawcy rozwiązań na rzecz elektromobilności zajęli swoimi stoiskami więcej niż jedną halę (relację z IAA zamieszczamy na str. 38). Jednak dominacja samochodów elektrycznych w przyszłości nie jest tak oczywista. Zbyt dużo czynników będzie decydowało nie tylko o rozwoju napędu elektrycznego, ale nawet całej motoryzacji indywidualnej. Wymienił je Eric Jonnaert, sekretarz generalny Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA, podczas konferencji w Ministerstwie Rozwoju (więcej na str. 44). Postawił też znamienną tezę, że obecnie nie da się przewidzieć przyszłości motoryzacji.
Można już jednak przewidzieć zmiany, które wkrótce będą wprowadzane do procedury badań technicznych w Polsce, o czym pisze Marcin Barankiewicz w artykule na str. 17. Czy w ramach badań technicznych można zrezygnować z kontroli spalin w nowych samochodach? Czy można zupełnie zrezygnować z badania spalin w 30-letnich gruchotach? A czy można bezpłatnie badać spaliny w pozostałych pojazdach? Można. Gdzie? W Kanadzie. Po szersze wyjaśnienie odpowiedzi na te pytania odsyłam do artykułu Michała Kija (str. 12). Zapraszam do lektury numeru
Krzysztof Trzeciak
- Szczegóły
- Janusz
- Kategoria: Subpages
Connected Workshop, Connected Repair czy Augmented Reality – te tajemniczo brzmiące określenia przewijały się na wielu targowych stoiskach na wrześniowej Automechanice we Frankfurcie (relację zamieszczamy na str. 10). Łączy je jedno: warsztaty czeka w przyszłości rewolucyjna zmiana procedur pracy i procesów. Już dziś wiele samochodów jest wyposażonych w systemy telematyczne, umożliwiające bezprzewodowe łączenie ze sobą różnych usług. Więc dlaczego nie zrobić kroku dalej – np. nie połączyć z siecią warsztatów i urządzeń warsztatowych? Wszystkie dane pojazdu i cała historia jego serwisowania mogłyby być wywołane od razu na każdym urządzeniu. Ale nie tylko. Dane eksploatacyjne mogłyby być zbierane z pojazdów klientów, przetwarzane i przekazywane warsztatom do celów diagnostyki prewencyjnej. Mechanik pozyskiwałby wiedzę o koniecznych do wykonania naprawach zanim samochód pojawi się w warsztacie. Z kolei połączenie wszystkich systemów w ramach warsztatu z Internetem umożliwiłoby zdalne aktualizowanie oprogramowania urządzeń przez producentów, czy analizowanie ich awarii. Rozwiązania w obszarze połączenia urządzeń warsztatowych w sieć na nowo zdefiniują funkcjonowanie serwisu. Już dziś warto przygotować się na nadchodzącą przyszłość. Co oznaczają przytoczone we wstępie określenia – wyjaśnimy w kolejnym numerze miesięcznika. Teraz pozostaje mi zaprosić do lektury tego numeru.
- Szczegóły
- Janusz
- Kategoria: Subpages
Kolejny raz zbierają się czarne chmury nad nowym czynnikiem chłodniczym R1234yf. Po kilkuletnim stosowaniu go w układach klimatyzacji pojawiają się niepokojące informacje o jego szkodliwości zarówno dla elementów klimatyzacji, jak i środowiska naturalnego. Nowy czynnik reaguje bowiem krytycznie na wilgoć zawartą w układzie i powoduje przyspieszoną awarię sprężarki klimatyzacji z powodu niedostatecznego smarowania. Gorzej wygląda strona ekologiczna czynnika. Okazuje się, że powszechne stosowanie R1234yf ma negatywny wpływ na wody gruntowe. Federalna Agencja Ochrony Środowiska wskazuje na możliwe zagrożenia dla zdrowia, ponieważ produkt jego rozpadu, czyli działający toksycznie kwas trifluorooctowy, przedostaje się do wody pitnej i pozostaje w niej. Zdaniem Agencji tylko przejście na dwutlenek węgla w klimatyzacji uchroni nas przed degradacją środowiska wodnego.
We wrześniu Rada Ministrów przyjęła zmiany w prawie, które pozwolą ukrócić proceder cofania liczników. Jedną ze zmian jest konieczność zgłaszania do SKP faktu wymiany licznika. Rodzi to nowe obowiązki dla diagnostów, o czym pisze w swoim artykule Marcin Barankiewicz (str. 14). W numerze polecam również artykuł Rafała Szczerbickiego (str. 16) o budzącym dużo kontrowersji unieważnianiu przez starostów wykonanych już badań technicznych.
Krzysztof Trzeciak


